Historia
Historia Gitarowego Rekordu Świata zaczęła się od prostego pomysłu i wielkiej pasji.
Pomysłodawcą i dyrektorem artystycznym wydarzenia jest Leszek Cichoński – gitarzysta, kompozytor, pedagog i popularyzator bluesowo-rockowej gitary, który od lat konsekwentnie buduje w Polsce kulturę wspólnego grania. To właśnie z jego inicjatywy narodziła się idea, by tysiące osób mogły spotkać się w jednym miejscu i zagrać razem utwór-symbol.
Ziarno
Grupa 16 studentów Leszka zagrała Hey Joe podczas warsztatów „Blues Express" — to było ziarno, które z czasem urosło do ogólnoświatowego fenomenu.
Pierwsza oficjalna edycja
10 maja 2003 roku na wrocławskim Rynku odbyła się pierwsza oficjalna próba bicia rekordu. Zagrało wtedy 588 gitarzystów.
Thanks Jimi Festival
Od drugiej edycji Gitarowy Rekord jest dedykowany Jimiemu Hendrixowi i odbywał się w ramach Thanks Jimi Festival.
Rekord Guinnessa
Rekord został oficjalnie uznany przez Guinness World Records – wspólnie zagrało 6346 gitarzystów.
8122 gitarzystów
Rekord osiągnął 8122 gitarzystów, tworząc największą gitarową orkiestrę na świecie.
Ale historia Rekordu to nie tylko liczby.
To historia ludzi, którzy przyjeżdżają z całej Polski i z zagranicy.
To historia dzieci, które uczą się pięciu pierwszych akordów.
To historia zawodowych muzyków, którzy siadają obok amatorów i grają z nimi ramię w ramię.
To także historia wpisana w tkankę Wrocławia – Miasta Gitary.
Leszko z Wrocławca
We Wrocławiu w Rynku przy latarni na wprost okna na plac Solny, gdzie zazwyczaj stoi scena główna Rekordu, znajduje się wyjątkowy krasnal – Leszko z Wrocławca. To jeden z wrocławskich krasnali dedykowany Leszkowi Cichońskiemu i Gitarowemu Rekordowi Świata. Stał się symbolem wydarzenia i trwałym śladem tego, że wspólne granie stało się częścią tożsamości miasta. Tak jak inne wrocławskie krasnale opowiadają historię miejsca, tak Leszko symbolizuje gitarę, pasję i wspólną wibrację.
Dziś Gitarowy Rekord Świata to nie tylko coroczne wydarzenie 1 maja. To wieloletni proces budowania społeczności, edukacji muzycznej i idei Uni-Vibe, która z lokalnej inicjatywy stała się międzynarodowym fenomenem.
A wszystko zaczęło się od jednej gitary.
I pomysłu, by zagrać razem.